Forum Forum Apokalipsy Strona Główna
 Forum
¤  Forum Forum Apokalipsy Strona Główna
¤  Zobacz posty od ostatniej wizyty
¤  Zobacz swoje posty
¤  Zobacz posty bez odpowiedzi
Forum Apokalipsy
2012 - New World Order - Zjawiska nadprzyrodzone - Ezoteryka - Rozwój Duchowy - UFO - Nauka
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie  RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
 
Czy ludzie sa najbardziej rozwinieci we wszechswiecie ???
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Apokalipsy Strona Główna -> Dział archiwalny ( Forum Apokalipsy ) Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Czy ludzie sa najbardziej rozwinieci we wszechswiecie ???
Autor Wiadomość
versus
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 1355
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Śro 18:47, 02 Lis 2005    Temat postu:
 
A może to jakaś atrakcja turystyczna, coś w rodzaju sztuki. Ludzie często robią takie dziwne rzeczy.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
sfinks
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 1644
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Śro 21:55, 02 Lis 2005    Temat postu:
 
Mozna sprawdzic osobiście. To znajduje się w Goseck koło Halle (środkowe Niemcy)

A jako hobby to byłoby dziwne gdy każdy dzień do reszty był poświęcony na przedtrwanie. Gdyby z okolicy 500 km zatrudnili się przy budowie to kto by postarał się o pozywienie i inne doczesne rzeczy dla nich i ich rodzin.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
sfinks
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 1644
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Pon 22:52, 21 Lis 2005    Temat postu:
 
Narazie może najbliżej proponuję odkrywać kosmos.

[link widoczny dla zalogowanych]

Ciekawa strona i co ważne niektóre programy za frico dla zainteresowanych kosmosem.

pozdrowienia



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Pon 23:03, 21 Lis 2005    Temat postu:
 
Witam

Również myślę że są obce cywilizacje rozwinięte. Zauważcie to słowo - rozwinięte. My się wciąż rozwijamy, a uważam ze są już tacy, którym mało brakuje w rozwoju; na których widok, techniki itp wypadało by tylko "opuścić" szczęki. Szkoda że póki co jako ludzka cywilizacja nie potrafimy wspólnie działać, tylko żywimy kult jednostki, tak parafrazując myślę że niektórzy źle rozumieją powiedzenie "w jedności siła"

To tyle

Pozdrawiam

Powrót do góry
Dominik
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 15 Paź 2005
Posty: 247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon 23:37, 21 Lis 2005    Temat postu:
 
Także uważam że kosmici są bardziej rozwinięci od nas. Przecież muszą jakoś dolecieć do naszej planety nawet jeśli są z naszego układu słonecznego.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Human Behaviour
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1280
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Pon 23:39, 21 Lis 2005    Temat postu:
 
again: Nie mówcie o kosmitach tak ogólnie. Przecież w kosmosie są istoty mniej rozwinęte od nas, tak jak my, a także tacy co wyprzedzają nas o 10.000 lat. Kosmitą jest także mała bakteria na planecie.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Gość







PostWysłany: Pon 23:56, 21 Lis 2005    Temat postu:
 
ja to ująłem mianem cywilizacji:)

Powrót do góry
Dominik
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 15 Paź 2005
Posty: 247
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2
Skąd: Gdańsk

PostWysłany: Pon 23:58, 21 Lis 2005    Temat postu:
 
Ja też.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
versus
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 1355
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Wto 13:29, 22 Lis 2005    Temat postu:
 
piernik napisał:

again: Nie mówcie o kosmitach tak ogólnie. Przecież w kosmosie są istoty mniej rozwinęte od nas, tak jak my, a także tacy co wyprzedzają nas o 10.000 lat. Kosmitą jest także mała bakteria na planecie.


Piernik, widzę że Danikena studiowałeś.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Human Behaviour
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1280
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Wto 13:56, 22 Lis 2005    Temat postu:
 
kila jego książek przeczytałem Smile



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
versus
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 14 Paź 2005
Posty: 1355
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Wto 14:01, 22 Lis 2005    Temat postu:
 
Dla mnie to on za bardzo filozofował.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
sfinks
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 1644
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Wto 14:08, 22 Lis 2005    Temat postu:
 
Opieranie się na Van Danikenie moim zdaniem jest błędem. Trzeba to jescze skonfrontować z innymi i źródłami. Van Daniken miał troche wpadek w swich książkach. Jego filozofia jest do zaakceptowania, bez wchodzenia w szegóły, bo jak sam pisze mogło być również inaczej.



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Human Behaviour
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 13 Paź 2005
Posty: 1280
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Wto 14:20, 22 Lis 2005    Temat postu:
 
Daniken przypuszcza w swoich książkach jak mogło być



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
sfinks
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 18 Paź 2005
Posty: 1644
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 2 razy
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Czw 20:49, 24 Lis 2005    Temat postu:
 
Przełom w postrzeganiu UFO. Ja osobiście myślę że to ziemskie UFO oparte na badaniach które zaczęły się przed II WŚ i w czasie i pod koniec II WŚ jakie prowadzili Niemcy. Poprostu oblatywanie maszyn. 12 mach to no problem.

[link widoczny dla zalogowanych]
_________________________________________________
Przez pięćdziesiąt lat nieustannych spekulacji, domysłów i sporów wokół autentyczności wszelkich doniesień o obserwacjach UFO oficjalne stanowisko władz wojskowych, we wszystkich praktycznie krajach, było jednakowe. Polegało ono na ciągłym zaprzeczaniu realności tego fenomenu i sprowadzaniu go do poziomu masowej histerii, oraz tłumaczenia ciągle jeszcze nie zapełnionymi lukami w wiedzy o rzadkich zjawiskach naturalnych, zaś najczęściej padające stwierdzenie brzmiało - brak dostateczniej liczby danych. To nieugięte stanowisko wojska, poparte wieloma problematycznymi oświadczeniami, jak np. słynnym raportem Condona - spowodowało, że dużo osób, w tym większość naukowców, podchodzi obecnie do problemu UFO z dużą rezerwą i w najlepszym wypadku powstrzymuje się od śmiechu, gdy ktoś o nim wspomina.

Jednak rola instytucji militarnych w badaniach ufologicznych na szczęście nie kończy się na negacji i utajnianiu. Po przeszło pięciu dekadach, jakie dzielą nas od pamiętnej obserwacji Keneta Arnolda, archiwa ufologiczne dysponują już całkiem pokaźnym zbiorem relacji, składanych właśnie przez wojskowych, z czego znaczący procent stanowią relacje pilotów ( ). Głęboka wiedza techniczna, obycie z najnowszą technologią, oraz odpowiedzialność, to tylko nieliczne powody, jakie pozwalają plasować tego typu doniesienia w pierwszym rzędzie, zarówno pod względem wiarygodności jak i dokładności.

W relacjach tych ciągle jednak brakowało, pozytywnego ustosunkowania się do nich oficjalnych organów wojskowych. Historyczny przełom w tej kwestii nastąpił dopiero w roku 1991. Oto bowiem w listopadzie, belgijscy ufolodzy z SOBEPS ( ), wspólnie z przedstawicielami Sił Powietrznych tego kraju, zwołali oficjalną konferencję prasową, poświęconą fali obserwacji UFO, jaka miała miejsce w Belgii między wrześniem 1989 i marcem 1991. To, co usłyszeli na niej dziennikarze i osoby postronne, było szokujące i pod każdym względem kłóciło się z tym, co armia do tej pory mówiła na temat UFO…

Ważniejsze obserwacje i doniesienia

Belgia - 29 listopada 1989 roku - godzina 17.00 - okolice miejscowości Eupen (prowincja Liege).

Słońce zaszło o godzinie 16.45, a powietrzem nie targał nawet delikatny powiew wiatru. Dwaj żandarmi - Montigni i Nicoll - z pobliskiej bazy wojskowej, prowadzą rutynowy patrol. W pewnym momencie na bezchmurnym, gwiaździstym niebie, zauważają światło, które gwałtownie rosnąc, zaczyna przyjmować kształt trójkątnego obiektu. Zbliżający się pojazd, zatrzymuje się około 120 metrów nad ziemią. Zdenerwowani i jednocześnie zaciekawieni Montigni i Nicoll, dokonują szacunkowej oceny jego wyglądu. Przekazując sobie szybko spostrzeżenia, upewniają się, czy przypadkiem nie ulegli jakiemuś złudzeniu. Jednak obydwaj widzą to samo! Nad ziemią unosi się długi na 30-35 metrów, wysoki na 2 metry, trójkątny i jak najbardziej materialny obiekt, o gładkim niczym lustro spodzie. Z jego trzech wierzchołków biją promienie białego światła, o średnicy około jednego metra, sięgając aż do ziemi. Jednak najdziwniejszym i zarazem najbardziej frustrującym faktem, dla logicznie myślących żandarmów, jest nieobecność żadnego dźwięku z silnika, jaki niewątpliwie powinien utrzymywać w powietrzu tak ogromną maszynę.

Po krótkiej "prezentacji" trójkątny kształt majestatycznie zaczyna oddalać się w kierunku Eynatten, równolegle do drogi, na której przebywają żandarmi. Montigni i Nicoll momentalnie ruszają w ślad za nim, a ponieważ jego prędkość wynosi około 50 km/h, mogą go wyprzedzić i oczekiwać na najbliższym skrzyżowaniu. Patrząc, jak pojazd ponownie powoli zbliża się w ich kierunku, powiadamiają o swojej obserwacji macierzystą jednostkę w Elsenborn i proszą o sprawdzenie, czy w tym rejonie prowadzone są aktualnie jakieś testy nowych konstrukcji lotniczych. Jest godzina 17:24.

Zbliżający się obiekt w pewnym momencie nieoczekiwanie zawraca i kieruje się z powrotem do Eupen. Jest już wówczas obserwowany przez wielu świadków, którzy zwracają uwagę na jego zdolność do lotu na bardzo niskim pułapie - niemal nad samymi dachami domów! Cześć z nich donosi również o prostokątnych iluminatorach, przez które przenika delikatne pomarańczowe światło. Z poruszającego się obiektu dobiega ciche buczenie, które można porównać do pracy silnika elektrycznego. Po przelocie nad miastem, obiekt dociera nad tamę w Gillepe i pozostaje tam nieruchomo w powietrzu przez około 45 minut, nadal pod stałą obserwacją żandarmów. Ze względu na dużą odległość nie widzą oni, że z obiektu znowu wybiegają trzy białe promienie, oświetlając wodną taflę. Donoszą o tym jednak inni świadkowie. W tym czasie, z jednostki wojskowej dociera do żandarmów informacja, że aktualnie w podanym przez nich obszarze nie są prowadzone żadne ćwiczenia wojskowe, w tym również lotnicze. Czym zatem jest ów tajemniczy i z pewnością realny pojazd? - zastanawiają się.

O godzinie 18:45, podczas gdy obiekt jest nadal zawieszony w bezruchu nad tamą, uwagę świadków przykuwa drugi pojazd, który niespodziewanie nadlatuje znad pobliskich lasów błyskawicznie skręcając - raz w prawo, raz w lewo - w kierunku autostrady E 40 Ostend-Brussels-Liege-Aachen. Jest on z wyglądu podobny do pierwszego, a sposób jego lotu pozwala żandarmom na obserwację nie tylko części spodniej, ale i grzbietu. Widoczne są na nim prostokątne iluminatory, oraz charakterystyczne półkuliste struktury.

Oba obiekty - w postaci świetlnych kul - obserwuje również zawiadomiony przez żandarmów ich kolega - Albert Kreutz. Ich manewry śledzi z okna swojego biura, znajdującego się na pierwszym piętrze pobliskich koszar. Około godziny 19.30 pierwszy obiekt znika, zaś cały spektakl kończy się o 20.29, kiedy to drugi pojazd oddala się w stronę Spa. [1]

Kolejne intrygujące doniesienie z tego dnia, pochodzi od Konrada Hermanna, który widział tego wieczoru dwa razy dziwne zjawiska na niebie. Jak podaje świadek: Za pierwszym razem spacerowałem ulicą ze swoimi dwoma wnukami, kiedy zapytali: "Dziadku, co to jest na niebie?" Była to ogromna świecąca kula. Dzieci się wystraszyły, ale ja właściwie nic sobie nie pomyślałem. [2] Do drugiego incydentu z udziałem Konrada Hermanna, doszło około 19.00, kiedy to wyszedł wyprowadzić na spacer psa. Tym razem jednak, obserwowany obiekt miał już typowy dla belgijskiej fali UFO - trójkątny kształt - niezwykle intensywnie oświetlony. Obiekt unosił się około 200-300 metrów nad ziemią. W pewnym momencie jego oświetlenie wygasło, a w jego miejsce z obiektu wystrzeliły cztery reflektory o ogromnej mocy, skierowane w kierunku ziemi. Jak podaje świadek: Koło mnie znajdowała się uliczna latarnia, ale było tak, jakby jej nie było. Jasność oświetlała mnie przez kilka sekund, poczym reflektory zgasły, a obiekt odleciał z ogromna prędkością. W chwili oddalania się znowu wyglądał jak świecąca się kula. [2] Konrad Hermann, zauważył również, że obiekt nie wydawał żadnego dźwięku. W uzupełnieniu tego przypadku, można jeszcze dodać, iż również w tym rejonie - co zostało dokładnie sprawdzone - nie odbywały się żadne ćwiczenia wojskowe!

Powyższe relacje, zarówno pod względem jakości, jak i liczby świadków, nie stanowią w annałach ufologicznych jakiegoś specjalnego ewenementu. Wystarczy choćby wspomnieć podobne przypadki ze Stanów Zjednoczonych, jak np. w Exeter i Beverly, gdzie w późnych godzinach wieczornych wielu świadków obserwowało z bliska, kilkunasto metrowy dyskoidalny obiekt, bezgłośnie szybujący nad ich głowami i błyskający kolorowymi światłami.[3] Wydarzenia z Eupen, można by zatem spokojnie zaklasyfikować jako kolejny przykład manifestacji Niezidentyfikowanych Obiektów Latających, który choć świetnie udokumentowany, nie wnosi do ufologii nic nowego, stanowiąc następny rozdział w stworzonej przez J. Allena Hyneka kategorii obserwacji - CE-I. Można by… gdyby nie kilka niezwykle istotnych szczegółów. Uwagę zwracał bowiem nietypowy jak na UFO kształt obiektu. Praktycznie pierwsze wzmianki o tego typu pojazdach widzianych na niebie, pojawiły się w marcu 1983 roku, kiedy to o ich obserwacji doniesiono z okolic doliny Hudson w stanie Nowy Jork (USA).[4] Drugim faktem, który już zdecydowanie zakatalogował doniesienia z Eupen jako wyjątkowo nietuzinkowe, było to, że stanowiły one jedynie fragment dużo większej liczby niezwykle do siebie podobnym meldunków, składanych przez policjantów i wojskowych, a więc ludzi którym na co dzień powierzamy nasze bezpieczeństwo i od których oczekujemy szczególnej odpowiedzialności i prawdomówności.

Jedynie 29 listopada, lotnictwo belgijskie i prywatne organizacje ufologiczne, odebrały około 70 doniesień o trójkątnych niezidentyfikowanych obiektach i dziwnych światłach na niebie. Oto niektóre z nich: Jalhay - prowincja Liege - 16.00, Charneux - prowincja Liege - 16.40, Eisden - prowincja Limburg - 16.55, Verviers - prowincja Liege - krótko przed 17.20, Andenne - prowincja Namur - 21.30, Solieres - prowincja Namur - 23.10.[1] To już nie były jedynie nietypowe CE-I, to była prawdziwa inwazja, której świadkami były setki zdezorientowanych mieszkańców Belgii, bezskutecznie próbujących - dzwoniąc do baz lotniczych i komisariatów żandarmerii - wyjaśnić naturę i pochodzenie widzianych obiektów. Jednak ich personel był jeszcze bardziej zakłopotany i zaszokowany zaistniałymi wydarzeniami! Belgijska seria raportów o trójkątnych UFO nie zakończyła się bynajmniej na obserwacjach z 29 listopada.



Ryc. 1. Czarny Trójkąt sfotografowany nad Belgią.

Wszystko zaczęło się dwa miesiące wcześniej, kiedy to 28 września 1989 z Braine-le-Compte (prowincja Brabant), napłynął pierwszy meldunek o trójkątnym UFO nad Belgią. Już następnego dnia liczba doniesień wzrosła do pięciu, za sprawą trzech zgłoszeń z prowincji Liege i jednego z Perwez-en-Condroz (prowincja Namur).[1] Następnie przez prawie półtorej roku podobne meldunki z różną częstotliwością odnotowywane były na całym terytorium tego kraju. Ich ilość oraz kształt widywanych pojazdów spowodowały, że obecnie możemy już śmiało określić tamtejsze wydarzenia jako Falę Latających Trójkątów, zwanych też popularnie, ze względu na ich barwę Czarnymi Trójkątami.

Belgia - 11 grudnia 1989 roku

Tego dnia miały miejsce obserwacje UFO w ponad pięciu różnych prowincjach. Do pierwszej z nich doszło około 17.35 nad Esneux (Liege), a do ostatniej o 22.45 koło Gileppe (Liege). O dziwnych powietrznych zjawiskach tego dnia donoszono też z: La Louviere (prowincja Hainaut), Malonne i Spy (prowincja Namur), Bastogne (prowincja Luxembourg), Pietrain (prowincja Brabant).[1]

Jednym z lepiej udokumentowanych doniesień z 11 grudnia, było oświadczenie nie byle kogo, bo oficera armii belgijskiej - podpułkownika Andre Amonda, który podróżując samochodem na trasie Ernage (prowincja Namur) - Gembloux, przez 8 do 10 minut obserwował - wraz ze swoją żoną - bardzo dziwny obiekt, z odległości zaledwie 200-300 metrów! [1]

Choć doniesienia z 29 listopada i 11 grudnia były niezwykłe, to najbardziej spektakularne i szokujące wydarzenia miały dopiero nastąpić, trwale zmieniając światopogląd wielu poważnych ludzi w kwestii miejsca i roli człowieka w kosmosie…

Belgia - 30 marca 1990 roku - godzina 23:00 - okolice Brukseli

Zamieszczony poniżej opis wypadków, oparty jest na oficjalnym raporcie Belgijskich Sił Powietrznych (Belgian Air Force). [1]

23.00: Do głównego kontrolera ze Stacji Nasłuchu Radarowego (CRC) na przedmieściach Brukseli w Glons, docierają informacje o dziwnej formacji świateł nad miejscowością Ramillies. Jednym ze świadków jest A. Renkin, który zgłasza, że widzi ze swojego domu (w kierunku Thorembais-Gembloux) trzy niezwykłe światła, które są zdecydowanie mocniejsze, niż gwiazdy i planety, nie ruszają się i są ułożone w regularny trójkąt. Ich kolor się zmienia. Raz są czerwone, potem zielone, to znów żółte.

23.05: Kontroler z Glons, powiadamia błyskawicznie o tych doniesieniach żandarmerię z Wavre i prosi o wysłanie patrolu, w celu ich potwierdzenia.

23.10: Do Stacji Nasłuchu Radarowego w Glons ponownie dzwoni A. Renkin, tym razem donosząc, iż do trzech wcześniej obserwowanych świateł dołączyły następne trzy, a jedno z nich jest o wiele jaśniejsze niż pozostałe.

Około 23.15: Sprawy przyjmują o wiele poważniejszy obrót. Oto bowiem niezidentyfikowane cele poruszające się z szybkością 46 km/h, pojawiają się na radarach (CRC), będąc niemym potwierdzeniem obecności w powietrzu obcych obiektów o nieznanym pochodzeniu i zamiarach. Na domiar złego, obiekty te znajdują się bardzo blisko stolicy Belgii, co bynajmniej nie cieszy wojskowych. Warto w tym miejscu nadmienić, że jakiś czas wcześniej, na skutek nagminnie pojawiających się doniesień o Czarnych Trójkątach penetrujących przestrzeń powietrzną Belgii, dowództwo lotnictwa tego kraju, wydało rozporządzenie ściśle określające warunki konieczne do użycia samolotów myśliwskich i mówiące, że: F-16 mogą być wysyłane jedynie wówczas, gdy pojawienie się UFO zostanie potwierdzone przez miejscową policję, albo jeśli zostanie zarejestrowane przez radary. [5]

23.28: Patrol żandarmerii potwierdza doniesienie złożone wcześniej przez A. Renkina. Dowodzący patrolem kapral. Pinson zawiadamia, że teraz światła dziwnych obiektów pulsują już w pięciu kolorach: czerwonym, niebieskim, zielonym, żółtym oraz białym i są niemożliwe do pomylenia z widocznymi na bezchmurnym niebie gwiazdami!

23.30 - 23.45: Drugie zgrupowanie świateł okrąża pierwszą trójkątną formację. W trakcie tego manewru zaczynają one również formować trójkątny układ. W tym samym czasie na radarze w Glons widać już oba echa radarowe.

23.49 - 23.59: Centrum Kontroli Lotów w Semmerzake, również namierza czyste echo radarowe w rejonie, zgłoszonym przez Centrum z Glons. Obserwacja jest już zatem potwierdzona przez dwa niezależne radary naziemne!

23.56: Eksperci radarowi wykonują błyskawiczne obliczenia i upewniwszy się, że echa radarowe, nie są spowodowane przez zjawiska atmosferyczne, przekazują informacje do sztabu. Tu zapada szybka decyzja o poderwania pary dyżurnych F-16 w celu zidentyfikowania intruza.

23.45 - 00.15: Jasne światła są ciągle widoczne z ziemi, a ich pozycja nie ulega zmianie. Poruszają się jednak wolniej. Naoczni świadkowie donoszą, że UFO wysyła co jakiś czas krótkie świetlne sygnały.

00.15: Pod kontrolą radarów z CRC, startują dwa samoloty myśliwskie F-16. Rozpoczyna się jeden z najbardziej niezwykłych w historii lotnictwa pościgów za UFO. Pościg ten do dzisiaj stanowi jedną z największych i najlepiej udokumentowanych zagadek nie tylko współczesnej ufologii, ale i lotnictwa wojskowego. Dziewięć prób przechwycenia niezidentyfikowanych celów nie powodzi się. Samoloty mają jednak kilka krótkich kontaktów radarowych z celem na jaki naprowadza ich CRC. W trzech przypadkach pilotom na kilka sekund udaje się przejść na system automatycznego naprowadzania przez radar pokładowy. Niestety, za każdym razem na skutek karkołomnych manewrów UFO, kontakt ten zostaje zerwany. W żadnym przypadku, piloci nie mieli kontaktu wzrokowego ze ściganym celem.

00.18: Radar CRC pierwszy raz namierza cel w systemie look on. Kontroler momentalnie podaje pilotom jego koordynaty: pułap 2743 m., kierunek 250 stopni. Cel jednak błyskawicznie zmienia prędkość z 278 km/h na 1797 km/h, a pułap z 2743 metrów na 1524. Później wznosi się z kolei na 3350 metrów, aby zaraz potem opaść na wcześniejszy pułap. W wyniku tego manewru po kilku sekundach zostaje zgubiony, a piloci tracą z nim kontakt. Po chwili jeden z pilotów dostaje informacje, że jest znowu tuż obok celu.

Około 00.19 - 00.30: UFO znika z obu naziemnych stacji radarowych. Co prawda, od czasu do czasu pojawiają się pojedyncze echa, niemniej jednak są one za krótkie, aby namierzyć obiekt.

00.30 Jeden z myśliwców na 6 sekund namierza ścigany cel. Znajduje się on na pułapie 1524 metrów i porusza się z bardzo dużą szybkością - 1371 km/h - na kursie 255 stopni. Później kontakt zostaje przerwany.

Około 00.30: Świadkowie na ziemi widzą trzy razy przelatujący F-16. Za ostatnim razem zauważają, że samoloty kręcą się koło wcześniej widzianej formacji trójkątnych świateł. W tym samym czasie obserwują, zanikanie mniejszego trójkąta, podczas gdy światła trójkąta będącego na zachodzie, poruszają się bardzo szybko prawdopodobnie w górę. Emituje on intensywne czerwone światło.(…)

00.32: Radary w Glons i Semmerzake ponownie namierzają obiekt w okolicy Beauvechain. Znajduje się on na pułapie 2134 m. i porusza z ogromna prędkością, zmieniając ją błyskawicznie w granicach 886-1780 km/h. Gdy obiekt znajduje się w okolicy Bierset, kontakt zostaje zgubiony. W tym czasie radar w Maastricht nie ma w ogóle kontaktu z UFO.

00.39 - 00.41: Radar w Glons (CRC) ponownie namierza obiekt na pułapie 3048 metrów. W tym samym momencie również i jednemu z myśliwców udaje się złapać obiekt na swoim radarze, jednak niemal w tym samym momencie obiekt błyskawicznie przyspiesza z 185 km/h do 1111 km/h! W konsekwencji znowu oba radary (naziemny i pokładowy F-16) tracą go ponownie ze swoich ekranów.

00.47: Niezidentyfikowany Obiekt na pułapie 1981 metrów namierza Radar RAPCON w Beauvechain. Również i radarzyści w Glons śledzą intruza na swoim ekranie.

00.45 - 01.00: Samoloty jeszcze kilka razy namierzają na krótkie momenty UFO na swoich radarach. Świadkowie z ziemi obserwują, że UFO zaczyna znikać w kierunku Louvain-la- Neuve.

Około 01.00: UFO znika zupełnie.

01.02: Oba samoloty F-16 wracają do swojej bazy.

01.06: Do Stacji Nasłuchu Radarowego w Glons (CRC) dzwoni żandarm z Jodoigne i powiadamia, o obserwacji identycznego obiektu jaki wcześniej - o 23.15 - zgłaszał żandarm Renkin.

Opisane powyżej wydarzenia rozpętały prawdziwą burzę, nie tylko wśród wojskowych i dziennikarzy, ale i zwykłych mieszkańców Belgii. Oto bowiem jedne z najlepszych samolotów przechwytujących na świecie, osiągające prędkość prawie 2000 km/h - F-16, nie były w stanie namierzyć i strącić trójkątnego UFO, które najwyraźniej bawiło się z nimi w chowanego. Piloci po powrocie do bazy byli zupełnie zdezorientowani. O tym, że mieli do tego powody, niech świadczy poniższy fragment rozmowy jednego z nich z bazą: "Mam go na celowniku. Powtarzam, mam go na celowniku. Zbliżam się do celu. Zaraz…Cel zmienił kurs. Lecę za nim. Zgubiłem go. Powtarzam. Zgubiłem go. Cel zmienił kurs, zmienił kurs, spróbuje znowu go złapać. Dobra, ma go. Dogoniłem go, jestem już blisko…Zniknął! Nigdzie go nie ma" ![5]

W trakcie całego tego zdarzenia policja i wojsko odebrały około 3 tysiące meldunków (!), co stawia pod względem ilości świadków, cały ten wypadek w czołówce wszelkich doniesień o UFO.

Obserwacje Czarnych Trójkątów nad Belgią w nocy z 30-31 marca 1990 roku nie były odosobnione. Podobny do "belgijskich", duży trójkątny obiekt, z trzema usytuowanymi na narożach światłami, widziany był również w Anglii! Potwierdził to Nick Pope, zajmujący się w tym kraju sprawami UFO z ramienia Departamentu Obrony. Stwierdził, że następnego dnia w biurze odebrał wiele telefonów od świadków, w tym także od policjantów.

Ogólna charakterystyka

Świadkowie

W czasie Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią, w okresie od września 1989 do marca 1991, odnotowano ponad 2000 obserwacji. Tylko w czasie wydarzeń w nocy z 30-31 marca 1990 roku (jak już powyżej wspomniano), o UFO odebrano 3000 zgłoszeń. Pomimo, że w okresie tych 18 miesięcy o Czarnych Trójkątach i dziwnych światłach na niebie, donoszono nie tylko z obszaru Belgii, ale również z terenów granicznych pomiędzy Niemcami, a Holandią i Francją, a nawet z GB, to jednak większość obserwacji (a w tym, te najbardziej spektakularne), miały miejsce na obszarze pomiędzy miastami Verviers, Liege i Bastogne. Wiele relacji pochodziło z autostrad i innych "zaludnionych" obszarów. Świadkami były w większości małe grupki ludzi, którzy donosili o obserwacjach niezależnie od siebie, a ich zeznania i opisy dziwnych obiektów pokrywały się ze sobą. Szczególnie istotny jest fakt, że część ze świadków stanowili ludzie tak odpowiedzialni, jak policjanci, czy wojskowi, podnosząc tym samym wiarygodność składanych doniesień.

Opis obserwacji

Na podstawie setek zeznań naocznych świadków członek SOBEPS, Mark Valckenaers, sporządził następującą charakterystykę opisywanych UFO, pod kątem ich wspólnych cech:

- Różnorodność prędkości: od bardzo niskiej (50-60 km/h), a nawet bezruchu, do przekraczającej prędkość dźwięku.

- Obiekty widziane w dzień miały kształt trójkątny. W nocy widać było przede wszystkim ich światła. Większość opisów brzmiała: Trzy białe światła na narożach trójkąta ( jedno światło na każdym narożniku), z jednym czerwonym pośrodku obiektu. W niektórych przypadkach światła te systematycznie zmieniały barwy na: czerwoną, zielona, żółtą, niebieską.

- Obiekty miały zdolność zatrzymywania się nawet na dłuższe okresy w bezruchu, po których niejednokrotnie w ułamku sekundy przemieszczały się lub odlatywały.

- Obiekty poruszały się praktycznie bezszelestnie. Jedynie czasami, kiedy pozostawały w spoczynku (zawieszeniu), można było usłyszeć delikatny buczący dźwięk, przypominający pracę silnika elektrycznego.

- Niektórzy świadkowie wspominali, że poruszające się pojazdy sprawiały wrażenie jak gdyby podążały za rzeźbą terenu, nad którym przelatywały.

- W przeciwieństwie do innych relacji o UFO Czarne Trójkąty nie wywierały żadnego wpływu na silniki samochodów lub zwierzęta.

Obserwacje Radarowe

Charakterystyczną i znamienną cechą Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią jest fakt, że kilkukrotnie zgłaszane przez świadków obiekty udało się również namierzyć na radarach. Było tak: w dniu 5 listopada 1989 i w nocy 30-31 marca 1990. W pierwszym przypadku (5 listopada 1989), nieznany obiekt był ponad godzinę rejestrowany, przez różne instalacje radarowe z Bertem, Glons i Bierset w Belgii, oraz Maastricht (Holandia) i Dusseldorf (Niemcy). W drugim przypadku, UFO było namierzane w różnych okresach, przez kilka radarów naziemnych (Stacji Nasłuchu Radarowego w Glons - CRC ( ), Semmerzake, RAPCON w Beauvechain), oraz radary pokładowe wysłanych w pościg za UFO myśliwców F-16.

Pomimo, że samoloty te, miały spore problemy z dłuższym namierzaniem celu, to jednak kilka razy udało się im na kilkanaście sekund uchwycić ścigane obiekty na swoich ekranach. Dane te obrazuje tabela nr 1.



Dzięki nagraniu na kasetę jednego z takich przechwyceń, można było uzyskać niezwykle interesujące dane na temat prędkości, pułapu, a co najważniejsze, przyspieszenia UFO. Szczególnie w jednym przypadku wartości te były, delikatnie mówiąc, szokujące. Jak bowiem wynika z danych radarowych obiekt zwiększył prędkość z 278 do 1797 km/h w ciągu sekundy, uzyskując tym samym przeciążenie 42G! Inny zapis radarowy (patrz tabela nr 2), wskazuje, że obiekt był w stanie w ciągu jednej sekundy, zwiększyć prędkość z 278 km/h do 1038 km/h, co jest równoznaczne z przeciążeniem rzędu 21.5 G. W dwóch innych przypadkach, przeciążenia obiektu, choć znacznie mniejsze, też były imponujące. Pomiędzy 13-14 sekundą przeciążenie, jakiemu podlegało UFO, wynosiło 10.4 G, a pomiędzy 17-18 sekundą 11.5 G.

Jednak w większości przypadków Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią, obiekty były dla radarów praktycznie niewidoczne, co zresztą zważywszy na ich niski pułap lotu (300-500 metrów), wcale nie jest równoznaczne z faktem, że były one wykonane techniką stealth. Były po prostu poza ich zasięgiem.



Próba weryfikacji

Obserwacje dziwnych obiektów nad Belgią, praktycznie od samego początku przykuły uwagę opinii publicznej. Początkowo doniesienia te starano się zbyć tradycyjnymi już dla ufologii wyjaśnieniami.

Światła laserów

Jako pierwsza pojawiła się teoria, że Czarne Trójkątne UFO są hologramami - efektem świateł laserowych. Fakt ten podkreśla zresztą sam Generał-Major Wilfried De Brouwer, były Zastępca Szefa Sztabu Belgijskich Sił Powietrznych: "Osobiście byłem bardzo sceptycznie nastawiony do raportów prasowych o trójkątnych UFO, jakie zaczęły pojawiać się od 29 października 1989 roku i jakie dały początek całej fali UFO. Początkowo myślałem, że za całą sprawę odpowiedzialne są światła laserów, co dodatkowo potwierdziło zdarzenie z początku listopada 1989 roku, kiedy to wysłany w rejon, z którego napłynęły doniesienia o UFO, samolot F-16 zidentyfikował je, jako światła laserów (północno-wschodnia prowincja Belgii)".[1] Jak przyznaje jednak dalej Generał-Major Wilfried De Brouwer: "(…) moja satysfakcja nie trwała długo i została przerwana przez zeznania wielu wiarygodnych świadków, z jakimi zetknąłem się na konferencji SOBEPS 18 listopada 1989 roku. Opisy trójkątnych obiektów wielkości samolotu jumbo-jet (Boeing 747), poruszających się z prędkością 60 km/h, i nie wydających przy tym żadnego dźwięku (rzadko ciche buczenie), nie mogły być wywołane przez światła laserów."[1]

Hipoteza, według której obserwacje nad Belgią można wytłumaczyć właśnie za pomocą świateł laserowych w ogóle nie pasuje do większości cech, jakimi wyróżniały się powyższe relacje. Szczególnie zaś kłuci się ona z pamiętnymi wydarzeniami z 30-31 marca 1990 roku. Po pierwsze, tego dnia niebo nad obszarem Belgii było bezchmurne, a co za tym idzie, ewentualne światła laserów nie miałyby się na czym rozproszyć, aby stworzyć fałszywy obraz dziwnych trójkątnych statków. Po drugie, obiekty zarówno swoim kształtem jak i zachowaniem bardzo przypominały te, które już od kilku miesięcy widywano nad terytorium Belgii. Po trzecie zaś i najważniejsze, obiekty te były zaobserwowane nie tylko wzrokowo, ale również zostały namierzone przez kilka niezależnych stacji radarowych, a w tym i pokładowe radary samolotów F-16. Nie ma zatem najmniejszej możliwości, aby to czyjś "laserowy żart" był wytłumaczeniem faktu, że ponad 3 tysiące osób widziało na bezchmurnym niebie dziwne trójkątne obiekty, a samoloty F-16 goniły jej, raz po raz tracąc z ekranów radarów, w skutek ich niekonwencjonalnych manewrów. Hipoteza ta nie pasuje również do przedstawionej na początku artykułu relacji dwóch żandarmów - Montigni i Nicolla - z Eupen. Nie można przecież przez prawie dwie godziny, przy bezchmurnym i gwieździstym niebie, gonić samochodem jakiegoś hologramu!

Radarowe fantomy

Ponieważ świadectwa radarowe, potwierdzające materialność widzianych obiektów, były wielu osobom bardzo nie na rękę, zaproponowano hipotezę, jakoby stanowiły one jedynie radarowe fantomy. Zjawiska takie rzeczywiście mają czasami miejsce. Jednak fakt, że cele namierzone zostały również przez radary naziemne, oraz że trójkątne obiekty i goniące je bezskutecznie myśliwce widziane były przez setki świadków z ziemi stanowczo wyklucza i to wyjaśnienie. W przypadku zdarzeń z 30-31 marca 1990 roku nad Belgią, możemy z całą pewnością powiedzieć, że samoloty ścigały jak najbardziej materialne i technologiczne obiekty niewiadomego pochodzenia.

Masowa histeria

Innym proponowanym początkowo wyjaśnieniem dla Fali Czarnych Trójkątów, była teoria o masowej histerii. Jednak na co słusznie zwrócił uwagę, John van Waterschoot - matematyk i ekonomista, profesor na Uniwersytecie w Leuven, gdyby podłoże zdarzeń nad Belgia miało taką właśnie naturę (psychologiczno-socjologiczną), objęłoby w równym stopniu cały obszar Belgii, a nie jak to miało miejsce, skoncentrowało się w pewnych określonych rejonach geograficznych tego kraju. [1]

Całkowite rozstrzygnięcie sporu wokół tej teorii nastąpiło jednak dopiero wraz z pierwszymi obserwacjami potwierdzonymi radarowo, a wypadki z nocy 30-31 marca 1990 roku ostatecznie wykazały, że Fala Czarnych Trójkątów nad Belgią dotyczyła z całą pewnością materialnych i technologicznych pojazdów. Pozostawało tylko wciąż jedno zasadnicze pytanie - jakich?!

Balony

Gdy tylko zdano sobie z tego sprawę w niektórych gazetach i czasopismach, wysunięto wzorem Amerykanów kolejną teorię, rodem z Raportu Condona, odwiecznie "tłumaczącą" wszelkie co bardziej problematyczne relacje o UFO - legendarną i powszechnie przez ufo-sceptyków uwielbianą hipotezę o balonach. Na szczęście, sami przedstawiciele Belgijskich Sił Powietrznych, najwyraźniej mniej zakłamani niż ich amerykańscy koledzy, teorie ową szybko odrzucili. Bo czy widział ktoś kiedyś (oczywiście poza Condonem), balon latający pod wiatr, lub rozwijający prędkość ponaddźwiękową i spokojnie uciekający wojskowym myśliwcom?

Stanowczo nie tego typu obiekty latające, mogły być przyczyną doniesień z nad Belgii. Próbując jednak cały czas wyjaśnić wszystkie te zdarzenia w sposób naturalny, pojawiły się głosy, że Czarne Trójkąty, były w rzeczywistości najnowszymi, ale odtajnionymi już przez USA samolotami F-117 lub B-2.

Samoloty o trójkątnym kształcie: F-117 Nighthawk i B-2 Spirit.

Głównym powodem do powstania tego typu sądów był kształt obu maszyn, rzeczywiście zbliżony to trójkątnego. Dodatkowo pojawienie się Czarnych Trójkątów, zbiegło się praktycznie w czasie z wprowadzeniem przez Stany Zjednoczone powyższych konstrukcji do użytku ( ). Poza tym kolejnym faktem mogącym świadczyć o takowym wytłumaczeniu tych zdarzeń, było ich geograficzne rozmieszczenie. Wszystkie trzy fale obserwacji Czarnych Trójkątów, dotyczyły konkretnych i dość wąskich w skali całego globu obszarów geograficznych jak: stan Nowy Jork (USA), Belgia i Anglia. Teoretycznie mogły być zatem związane z lokalnie testowanymi w tych obszarach, tego typu maszynami.



Ryc. 2. Niewidzialny dla radaru F-117

Jednak to wyjaśnienie, zostało praktycznie błyskawicznie odrzucono przez Lotnictwo Belgijskie, które wydało specjalny raport omawiający Falę Czarnych Trójkątów nad Belgią. Jak podaje John van Waterschoot: "Jednym z powodów dla których go upubliczniono, było obalenie twierdzeń kilku francuskich magazynów, które pisały, że przyczyną obserwacji były samoloty F-117."[1] Belgijskie Siły Lotnicze, porozumiały się z ambasadą amerykańska, aby zasięgnąć informacji, o ewentualnych lotach testowych amerykańskich samolotów. Jednak odpowiedź była przecząca: "(…) żadne amerykańskie samoloty, nie znajdowały się wówczas w pobliżu miejsca, nad którym widziano trójkąty". [4]

Oczywiście powyższe zapewnienie amerykańskich wojskowych samo w sobie nie przesądza sprawy definitywnie, jednak gdy weźmiemy pod uwagę możliwości jakimi dysponują samoloty F-117 i B-2, oraz te jakimi legitymowały się Czarne Trójkąty, nie można mieć najmniejszej wątpliwości, że nie były one przyczyną tych jakże głośnych wydarzeń.

Zarówno F-117 jak i B-2, pomimo swojego zbliżonego do trójkątnego kształtu (patrz ryc.: 1-2), nie dają odbicia radarowego i nie mogą latać z tak małymi prędkościami, nie wspominając już o pozostawaniu nieruchomo w zawieszeniu (patrz dane w tabeli nr 3). [1]



Samoloty te, nie należą również do najszybszych (patrz dane w tabeli nr 3). Podkreśla to Andrzej Makarski w artykule F-117 - samolot niewidziany pierwszej generacji, pisząc: (…)F-117 - wbrew niektórym informacjom jest samolotem poddźwiękowym. [7] Podobnie wygląda ta kwestia u B-2, który choć nieco szybszy od F-117, również jest samolotem poddźwiękowym (patrz dane w tabeli nr 3). Fakt, że w pościgu za Czarnymi Trójkątami wysłane były o wiele szybsze samoloty F-16 (prędkość maks - 2440 km/h), praktycznie wyklucza możliwość, że goniły one amerykańskie stealthy.



Ryc. 3. Niewidzialny dla radaru samolot bombowy B-2

Na koniec można dodać, że istnienie obu maszyn w latach 1989 - 1991, nie było już żadną tajemnicą ani nowością. Wręcz przeciwnie, każdy praktycznie wiedział jak maszyny te wyglądają ( ). Nie mogło być zatem w żadnym wypadku mowy, aby tylu świadków wzięło omyłkowo oba samoloty za UFO, a nawet, gdyby tak było, to już po fakcie widząc pokazywane im szkice obu maszyn, ewentualna pomyłka szybko wyszłaby na jaw, a cała tajemnica Czarnych Trójkątów zostałaby rozwiązana. Tak się jednak nie stało.

Po dokładnym przeanalizowaniu wszystkich danych i faktów na temat Belgijskiej Fali UFO, przedstawiciele Belgijskich Sił Powietrznych doszli do wniosku, że żaden ze znanych obecnie samolotów nie mógł być odpowiedzialny za te bulwersujące wypadki.

Ostatnią możliwością, tłumaczącą powyższe wydarzenia na bazie technologii ziemskiej, była aktywność nad Belgią nowych, wyjątkowo zaawansowanych technicznie i jak dotąd super tajnych samolotów.

Czarne Samoloty

Poza istniejącymi i ponad wszelką wątpliwość latającymi maszynami: F-117 i B-2, dla nikogo nie ulega wątpliwości fakt, że w Stanach Zjednoczonych, są obecnie prowadzone bardzo zaawansowane próby nad wieloma nowymi rodzajami pojazdów latających. Jest to zresztą jeszcze zimnowojenna tradycja tego kraju, który na przestrzeni ostatnich pięćdziesięciu lat zadziwił świat niejedną konstrukcją lotniczą, tworzoną w ramach tzw. Czarnych Projektów. Istnienie wielu z tych maszyn było utajniane do tego stopnia, że o pracach nad nimi, nie wiedział nawet Kongres. Czy zatem Trójkątne UFO nad Belgią były takimi właśnie Czarnymi Samolotem? ( )

Począwszy od końca lat osiemdziesiątych w fachowych czasopismach lotniczych co jakiś czas rozważana była kwestia opracowywania przez CIA i USAF nowego super tajnego hipersonicznego ( ) samolotu szpiegowskiego - tzw. projektu AURORA. Wypadki z Belgii na nowo ożywiły te dywagacje, tym bardziej, że z niepotwierdzonych źródeł wynikało, iż samolot ten miał posiadać zbliżony do trójkątnego - klinowaty kształt i rozwijać prędkość między 5-7 Ma. Byłby zatem zdolny bez problemów uciec samolotom F-16.



Ryc. 4. Komputerowa grafika hipotetycznej Aurory

Jednak Aurora (jeśli oczywiście istnieje, gdyż oficjalnie USA nie przyznają się do posiadania takiej maszyny), jako samolot szpiegowski i w dodatku hipersoniczny, z całą pewnością nie jest w stanie poruszać się z tak skrajnie małymi prędkościami jak 50-60 km/h, nie wspominając już o zdolności do pozostawania w bezruchu. Wręcz przeciwnie, jest ona stworzona specjalnie, do błyskawicznego dotarcia nad cel i powrotu. Dodatkowo, jest to jeden z najgłośniejszych samolotów na świecie, co podyktowane jest zastosowaniem w nim najprawdopodobniej silnika pulsacyjnego. Jego przelot na niskim pułapie (do 2500 metrów), powoduje odgłosy porównywane do głośnych eksplozji. Wszystko to zdecydowanie wyklucza tą hipotetyczną konstrukcję, jako potencjalnego sprawcę Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią.

Jedną ze znamiennych cech obserwowanych nad Belgią UFO, była ich ogromna manewrowość i zdolność do zawisu. Z danych radarowych wynikało, że przynajmniej jeden raz obiekt wykonał (zarejestrowany na radarze) manewr z przeciążeniem około 41 G. Z kolei jak podkreślają - H. Lammer i O. Sidla: Ten, kto sterował niezwykłym trójkątem, zachowywał się jak prawdziwy as powietrzny. W mistrzowski sposób wykonywał wszelkie uniki znane z podręcznika pilotażu. (…) Jednak ostatni manewr z pewnością nie pochodził z żadnego podręcznika - w ciągu niecałej sekundy obiekt przyspieszył do blisko 1800 km/h, zniżył pułap lotu z 3 tyś do 1700 metrów i niespodziewanie zatrzymał się w miejscu." [9] Najzwrotniejsze samoloty są w stanie wykonywać manewry do 9G, a podyktowane jest to odpornością ludzkiego organizmu ( ). Jeżeli zatem widziane nad Belgią UFO, były super tajnymi samolotami wojskowymi, to mogły to być jedynie samoloty bezzałogowe - BPL ( ).

Jakkolwiek istnieje możliwość, że w USA opracowano trójkątny, niesamowicie zwrotny i szybki samolot bezzałogowy ( ), który mogłyby z powodzeniem wymanewrować myśliwce F-16, to istnieje przynajmniej kilka powodów, dla których hipoteza, o takim wytłumaczeniu Fali UFO nad Belgią jest nie do przyjęcia.



Ryc. 5. Projekt samolotu A-12 Avenger II

Po pierwsze, samoloty takie wyposażone w obojętnie jak zaawansowany napęd: odrzutowy, pulsacyjny czy strumieniowy, w trakcie swojego lotu byłyby bardzo dobrze słyszalne. Jak zaś podkreśla prof. John van Waterschoot: "Pomimo wielkiej szybkości i niejednokrotnego przekroczenia bariery dźwięku, nie słyszano żadnego gromu dźwiękowego (typowego, dla samolotu, który przekracza prędkość dźwięku - przyp. BR). Nie ma dla tego żadnego wytłumaczenia." [1]

Po drugie maszyny takie były zapewne aparatami szpiegowskimi. Dlaczego w takim razie zachowywały się w sposób tak zwracający na siebie uwagę? Czarne Trójkąty były intensywnie oświetlone i często latały na bardzo niskim pułapie, nieraz przez długi okres czasu (czasem do 1.5 godziny) pozostając w tym samym rejonie. Gdyby zatem wykonywały one jakieś tajne misje, to z pewnością robiłyby to bardziej dyskretnie. Poza tym, kilkakrotnie obserwowano dwa lub więcej owych obiektów, a przecież samoloty szpiegowskie nie latają parami.

Jednak najważniejszym faktem, który wyklucza tego typu militarne wyjaśnienie belgijskich wydarzeń, jest obszar na jakim były obserwowane Czarne Trójkąty, a którym był często (jak np. w przypadku nocy 30-31 marca 1990) teren bardzo zaludniony. Prowadzenie nad takim obszarem ćwiczeń wojskowych, w dodatku przez obce państwo (pojazdy te z pewnością nie były produkcji Belgijskiej), jest niemożliwe do przyjęcia zarówno ze względów politycznych, jak i czysto militarnych. Amerykanie swoje najnowsze technologie otaczają największą tajemnicą, testując na odludnych terenach, jak słynna Strefa 51. Jak można przeczytać w książce "Niewidzialne samoloty?": "Do 1989 r., w celu zachowania tajemnicy, samoloty F-117 latały wyłącznie nocą w ściśle określonej przestrzeni powietrznej w rejonie bazy lotniczej Nellis, nad pustynią Nevada." [8] W dodatku, radary potwierdziły, że w trakcie pamiętnej pogoni dwóch F-16 za UFO, ten ostatni schodził na bardzo niski pułap. "Ledwie jednak obiekt znalazł się na celowniku, UFO gwałtownie opadło w kierunku ziemi i znikło wśród świateł leżącego w dole miasta." [5] Gdyby nawet gonionym obiektem był jakiś super tajny amerykański samolot wojskowy, to pomijając już wiele innych faktów, na pewno nie zapędzałby się tak nisko nad zabudowany, cywilny i gęsto zaludniony teren!

Jak podkreśla Nick Pope: - "Technologia doświadczalna wyprzedza o co najmniej dziesięć lat technologię znaną szerokim rzeszom ludzi. Ale prototypy nie latają nad głowami zdumionych przechodniów. Testy prowadzi się na zamkniętych poligonach, tak więc to co ludzie brali za UFO, nie było naszym dziełem." [10] Również Faktor X zauważa, iż: - "(…) wydaje się nieprawdopodobne, by ktokolwiek prowadził ściśle tajne testy w pogodną noc nad gęsto zaludnionym obszarem." [5]

Jest to niemożliwe nie tylko ze względu na zagrożenie bezpieczeństwa ludzi, a przede wszystkim (niestety), ze względu na ogromne ryzyko utraty ściśle tajnej maszyny. Gdyby Amerykanie chcieli sprawdzić możliwości swojego nowego samolotu, w konfrontacji z myśliwcami F-16, to zrobiliby to na terenie jednej ze swoich tajnych baz, a nie nad miastami Belgii! Poza tym, czy supertajny samolot latałby nad różnymi belgijskimi miejscowościami i świecił po ziemi snopami światła?

Stosunek Wojska i Nauki

Najważniejszym wydarzeniem z całej Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią był opisywany już bezowocny pościg za UFO dwóch myśliwców F-16. Jak podaje Faktor X: "Zdarzenie z 30 marca odbiło się szerokim echem w kręgach wojskowych, okazało się bowiem wówczas, że niezwykle drogi w utrzymaniu "parasol ochronny", oparty na systemie radarów i nowoczesnych myśliwców, jest po prostu nieszczelny."[5]

Ponieważ wypadków tych nie można było tak łatwo zlekceważyć (a może również i nie chciano tego zrobić!), doszło do sytuacji bezprecedensowej. Oto były pomocnik Szefa Sztabu Belgijskich Sił Powietrznych - Generał-Major Wilfried de Brouwer, potwierdził publicznie wielkie zakłopotanie Armii Belgijskiej, wobec fali UFO nad tym krajem, mówiąc: "Nawet jeśli przyjmiemy, że na razie nie ma żadnego zagrożenia, trzeba przyznać, że w ciągu ostatnich szesnastu miesięcy mieliśmy do czynienia z naprawdę niezwykłym zjawiskiem."[5] Ważnym uzupełnieniem tego stwierdzenia, jest inna wypowiedź generała Wilfrieda de Brouwera, podczas wywiadu udzielonego niemieckiemu reporterowi Horstenowi Garbe. Na jego pytanie o ewentualne wojskowe pochodzenie widzianych maszyn gen. Wilfried de Brouwer powiedział: "Z pewnością nie były to ćwiczenia wojskowe. Zachowanie tych obiektów wykracza poza nasze możliwości. Jeśli mówię nasze możliwości, mam na myśli fakt, że przede wszystkim obiekt latający pewnych rozmiarów nie może trwać zawieszony na małej wysokości i nie wydawać żadnego dźwięku. O ile mi wiadomo, w prawie żadnym przypadku nie słychać było jakichkolwiek odgłosów silnika. Po drugie zaobserwowane prędkości są poza wszelkimi znanymi osiągami. Na pewno nie były to więc testy wojskowe." [2]

Podobną opinię odnośnie tych wydarzeń wyraził Sekretariat Sztabu Belgijskich Sił Powietrznych w specjalnym dokumencie: "Report on the observation of UFOs during the night of march 30-31, 1990" (Raport w sprawie obserwacji UFO w nocy z 30 na 31 marca 1990 roku), napisanym przez Majora Lambrechtsa. Wagę i niezwykłość tego raportu, podkreślił John van Waterschoot pisząc: "Jest to jedyny wojskowy dokument o UFO na świecie, jaki był kiedykolwiek przekazany opinii publicznej w całości (…)."[1] Słowa te pochodzą z jego książki pt. "UFO nad Belgią", która jest podobnie jak raport Majora Lambrechtsa, dokumentem unikalnym. Oto bowiem profesor ekonomii i matematyki na Uniwersytecie w Leuven, nie tylko poświęca kwestii UFO całą książkę (co jest rzadko spotykane w kręgach naukowych), ale również dowodzi w niej, iż Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią, nie sposób praktycznie wyjaśnić na gruncie znanej nam dziś wiedzy akademickiej. Książka ta, jest tym wiarygodniejsza, że wstęp do niej napisany jest przez wspomnianego wyżej Generała-Majora Wilfrieda De Brouwera oraz, Marka Eyskensa, byłego ministra Belgii i profesor ekonomi na Uniwersytecie w Leuven!

We wstępie tym Generał-Major Wilfried De Brouwer napisał m. in.: "Belgijska fala UFO była jedynym w swoim rodzaju zdarzeniem. Dużo z obserwacji było sensacyjnych i nie udało się ich do teraz wyjaśnić."[1] Poza tym, Generał podkreśla swój stosunek do hipotez związanych z samolotami F-117, pisząc: "Jest to łatwe do rozstrzygnięcia jako błędne: po pierwsze, nie było wydane żadne zezwolenia na aktywność nad Belgijską przestrzenią powietrzną, a po drugie, na jakiej podstawie te rzekome Stealthy mogłyby latać z prędkością 60 km/h, później zwiększaną do niewiarygodnych szybkości bez wydawania przy tym żadnego głośnego dźwięku"!!! [1]

Do Fali Czarnych Trójkątów nad Belgią wielokrotnie publicznie ustosunkowywał się również inny naukowiec - profesor fizyki na Uniwersytecie Katolickim w Louvain-la-Neuve i członek SOBEPS - Auguste Meesen. Oto jedna z jego wypowiedzi: "Zjawiska o których mowa, są w istocie nadzwyczajne i nie możemy wytłumaczyć ich za pomocą naszego dotychczasowego zasobu wiedzy. (…)tego co tu się zdarzyło, nie można odłożyć na bok. Relacji nie da się wyjaśnić zjawiskami meteorologicznymi, nie można twierdzić, że to tajna broń, ani jakieś zwykłe obiekty latające." [2]

Właśnie ta bezprecedensowa postawa naukowców i Belgijskich Sił Powietrznych, jest szczególnie istotna do podkreślenia. Jak by tego było mało, zajścia w Belgii stanowią praktycznie pierwszy przypadek w historii ufologii gdy naukowcy i organy wojskowe jakiegoś państwa współpracowały na szczeblu oficjalnym z prywatnymi organizacjami ufologicznymi. Fakt ten podkreślają H. Lammer i O. Sidla, pisząc: "Podczas fali obserwacji w 1989 roku belgijskie lotnictwo ściśle współpracowało z ufologami z organizacji SOBES, aby dokładnie przeanalizować tysiące meldunków, jakie poczyniono w przeciągu kilku miesięcy." [9] Luc Burgin dodaje natomiast, że: "Belgijski minister obrony (podkreślenie - B.R.) osobiście dopilnował, aby relacje pilotów i zapisy radarowe nie powędrowały jak zwykle (czytaj w USA - przyp. B.R.), do wojskowych szaf pancernych, lecz do SOBEBS, gdzie eksperci poklasyfikowali je i opracowali." [2] Jak z kolei stwierdził szef SOBEPS - Michel Bougard - "Od dawna czekaliśmy na takie wydarzenie, a kiedy nastąpiło, utonęliśmy prawie w ogromnej liczbie relacji". [2]

Potwierdzeniem tej współpracy jest fakt, iż 11 lipca 1990 roku, odbyła się konferencja prasowa, zorganizowana wspólnie właśnie przez przedstawicieli Belgijskich Sił Powietrznych i ufologów z SOBEPS. W wyniku wcześniejszej współpracy w opracowywaniu i badaniu setek raportów składających się na całą Falę Czarnych Trójkątów nad Belgią, wojsko mogło oficjalnie potwierdzić, że nie jest w stanie wyjaśnić tych zdarzeń w naturalny sposób, a technologiczne pochodzenie obiektów pozostaje nieznane. Wykluczono również, aby pojazdy obserwowane nad Belgią stanowiły nawet najbardziej zaawansowaną technologię stworzoną przez człowieka! Wnioski

Fala Czarnych Trójkątów nad Belgią, jest zdarzeniem niezwykłym, z kilku względów: Po pierwsze jest ona bardzo dobrze udokumentowana. Ufolodzy z SOBEPS posiadają setki raportów od naocznych świadków ( w tym wielu żandarmów i wojskowych), które w większości pokrywają się ze sobą, zarówno co do kształtu opisywanych obiektów, ich wielkości, koloru i ilości świateł, oraz zachowania.

Po drugie, obecność i trudne do wytłumaczenia manewry obiektów zostały poparte przez dane z radarów wojskowych (jeden należący do NATO) i cywilnych, oraz bezskutecznie goniących jej dwóch myśliwców F-16.

Po trzecie, w badania nad wydarzeniami zaangażowali się bardzo poważni naukowcy (prof. Auguste Meesen, prof. John van Waterschoot, prof. Mark Eyskens) i Belgijskie Siły Powietrzne, wyrażając po raz pierwszy w historii badań nad UFO oficjalnie opinię, przychylającą się do nieziemskiego pochodzenia fenomenu.

Po czwarte, Fala Czarnych Trójkątów nad Belgią, stanowiła jak dotąd bezprecedensowy przykład, oficjalnej współpracy wojska i naukowców z organizacjami ufologicznymi. Warto w tym miejscu dodać, że to Belgijskie Siły Powietrzne, czując swoją bezsilność w konfrontacji z zaistniałymi wydarzeniami, same zwróciły się o pomoc do organizacji SEBEPS, udostępniając jej wszelkie potrzebne dane i raporty.

Na zakończenie można jeszcze dodać niezwykle istotny fakt, a mianowicie, że Fala Czarnych Trójkątów nad Belgią dobitnie obaliła stary mit o socjologicznym podłożu falowego występowania UFO. Kończąc zaś cały ten artykuł, jeszcze raz wypada zacytować byłego Zastępcę Szefa Sztabu Belgijskich Sił Powietrznych - Generała-Majora Wilfrieda De Brouwera, który stwierdził: "Fala UFO nad Belgią od 1989 do 1991 roku była i jest zagadką, która pozostała niewyjaśniona."[1]

Bibliografia

[1] "UFO's over Belgium"

[link widoczny dla zalogowanych]

[2] Burgin L.: "Ślady bogów - nowy raport na temat UFO", Wydawnictwo Prokop, Warszawa 1998

[3] Fowler E. R.: "Na tropie UFO", Wydawnictwo Nolpress, Białystok 1993

[4] "Latające Trójkąty", Faktor X, nr 9

[5] "Czarne trójkąty", Faktor X, nr 42

[6] "INFORINO - Leksykon współczesnego lotnictwa i uzbrojenia"

[link widoczny dla zalogowanych]

[7] Makarski A.: "F-117 - samolot niewidziany pierwszej generacji" Lotnictwo Aviation International , nr 1, 1991

[8] Błaszczyk J., Sibilski K.: "Niewidzialny samolot", Wydawnictwo Bellona, Warszawa 1995

[9] Lammer H, Sidla O.: "UFO - bliskie spotkania", Wydawnictwo Prokop, Warszawa 1999

[10] "Dream land", Quest TV, 1998

Przypisy

(1) Potwierdzeniem takiego stanu rzeczy, jest chociażby wydana ostatnio w Polsce książka - "Polscy piloci i UFO" - autorstwa R. Grundmana (byłego szefa Służby Ruchu Lotniczego WLOP) i B. Rzepeckiego (koordynatora "Grupy Badań NOL" w Krakowie).

(2) SOBEPS (Societe Belge des Phenomenes Spatiaux) - prywatna organizacja ufologiczna działającą na terenie Belgii.

(3) Jest to radar należący do sieci radarów NATO.

(4) Samolot F-117 oblatany został 18 lipca 1981 roku, zaś B-2 Spirit oblatano 17 lipca 1989 roku. [6]

(5) Zdjęcia samolot F-117, pokazano publicznie pierwszy raz 10 listopada 1988 roku, zaś fragmenty filmu ukazującego go w locie pod koniec 1989 roku, a zatem przed wydarzeniami jakie miały miejsce w nocy z 30 na 31 marca w Belgii. Publiczna prezentacja bombowca B-2 odbyła się 22 listopada 1988 roku. [8] [6]

(6) Czarne Samoloty, jest to umowne pojęcie określające samoloty, konstruowane i testowane z zachowaniem największej tajemnicy. Pieniądze na ich badania pochodzą z tzw. Czarnego Budżetu, czyli nie podlegają kontroli Kongresu Stanów Zjednoczonych. Przykładami takich maszyn są samoloty: U-2, SR-71, F-117, B-2, a obecnie Aurora. Większość z nich testowana była w słynnej Strefie 51.

(7) Samoloty hipersoniczne, są to samoloty latające z prędkościami przewyższającymi pięciokrotną prędkość dźwięku, czyli powyżej 5 Ma.

(Cool Nawet w najnowszych samolotach, mimo zastosowania specjalnych skafandrów, piloci nie są w stanie wytrzymać przeciążeń większych niż 9G. Powyżej tej wartości następuje na tyle duży spadek ciśnienia krwi w ich mózgach, że konsekwencją jest utrata przytomności i co za tym idzie kontroli nad samolotem.

(9) BPL - Bezpilotowe Statki Latające

(10) Być może powstał on na bazie zaniechanego na początku lat dziewięćdziesiątych projekt samolotu A-12 Avenger.

Bartosz Rdułtowski
_____________________________________________________




Post został pochwalony 0 razy

Ostatnio zmieniony przez sfinks dnia Śro 16:27, 04 Sty 2006, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Zobacz profil autora
Jemiol
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 25 Lis 2005
Posty: 1
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Pią 23:25, 25 Lis 2005    Temat postu:
 
A moż eczłowiek powstał od kosmity?? albo kosmici nas stworzyli jak swoje zwierzątka domowe tylko zbyt mocno sie spopulowaliśmy i wyszliśmy im spod kontroli:LD:D:D:



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Apokalipsy Strona Główna -> Dział archiwalny ( Forum Apokalipsy ) Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5  Następny
Strona 2 z 5

 
Skocz do:  
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

 
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo

Powered by phpBB © 2004 phpBB Group
Galaxian Theme 1.0.2 by Twisted Galaxy