Forum Forum Apokalipsy Strona Główna
 Forum
¤  Forum Forum Apokalipsy Strona Główna
¤  Zobacz posty od ostatniej wizyty
¤  Zobacz swoje posty
¤  Zobacz posty bez odpowiedzi
Forum Apokalipsy
2012 - New World Order - Zjawiska nadprzyrodzone - Ezoteryka - Rozwój Duchowy - UFO - Nauka
 FAQFAQ   SzukajSzukaj   UżytkownicyUżytkownicy   GrupyGrupy   GalerieGalerie  RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 
 
Nan Madol - zagubione miasto

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Apokalipsy Strona Główna -> Nauka / Technologie Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Nan Madol - zagubione miasto
Autor Wiadomość
AdRor
Forumowicz.
Forumowicz.



Dołączył: 13 Lut 2006
Posty: 835
Przeczytał: 0 tematów

Pomógł: 1 raz
Ostrzeżeń: 0/2

PostWysłany: Pon 17:40, 19 Cze 2006    Temat postu: Nan Madol - zagubione miasto
 


Nan Madol - nazywany "Wenecją Pacyfiku" kompleks ruin starożytnego miasta na Pohnpei - głównej wyspie Mikronezji. Jest symbolem osiągnięć nieznanej kultury megalitycznej z XII w. (choć znany niemiecki badacz UFO Erich von Daniken, Nan Madol jest dziełem cywilizacji pozaziemskiej. Szczegóły w książce "Siejba i Kosmos. ślady i plany inteligencji pozaziemskich").
Turyści do Nan Madol najłatwiej mogą dotrzeć łodzią z Kolonii, płynąc wokół wyspy wewnątrz pierścienia rafy. Jak podaje w swoim serwisie podróżnik Wojciech Dąbrowski - miejscowe agencje turystyczne organizują za 40 USD całodzienne wycieczki zahaczające po drodze o wodospady Kepirohi Falls i maleńką wysepkę oferującą dobre warunki do snorkelingu.
Przed wycieczką koniecznie trzeba jednak przestudiować miejscową prasę, a dokładniej - rubryki z godzinami przypływów (tides). Na terenie ruin najlepiej znaleźć się bowiem w momencie najwyższego poziomu wody - wtedy pływając kanałami można więcej zobaczyć. O innych porach dnia dotrzeć można zazwyczaj tylko do najlepiej zachowanej budowli: Nan Duwas stojącej na skraju kompleksu.
Komu spodoba się Nan Madol powinien obejrzeć także inne tego typu atrakcje, których w okolicy Pohnpei nie brakuje: bazaltowe ruiny na Kosrae, ogromne kamienie taga na Tinian w Marianach Północnych, lub pięciotonowe kamienne posągi na Babeldaob w Palau, przypominające moai z Wyspy Wielkanocnej.





Nie ma na naszej planecie nic, co mogłoby się równać z Nan Madol, starożytną opuszczoną konstrukcją, składającą się z blisko stu sztucznych wysp połączonych niezliczonymi kanałami. Kiedy powstała, czemu służyła i dlaczego została opuszczona - tego nikt dokładnie nie wie. Odwiedźmy to dziwne miejsce z Olivierem Sacksem, amerykańskim lekarzem neurologiem i pisarzem-podróżnikiem.

Kiedy zbliżaliśmy się do budowli Nan Madol (bardzo powoli, bo woda była płytka, a żeglowne drogi wąskie), zaczynaliśmy widzieć szczegóły ścian, ogromne heksagonalne kolumny z czarnego bazaltu tak precyzyjnie połączone i dopasowane, że przetrwały burze i ataki morza oraz grabieże.








Nan Madol - nazywany "Wenecją Pacyfiku" kompleks ruin starożytnego miasta na Pohnpei - głównej wyspie Mikronezji. Jest symbolem osiągnięć nieznanej kultury megalitycznej z XII w. (choć znany niemiecki badacz UFO Erich von Daniken, Nan Madol jest dziełem cywilizacji pozaziemskiej. Szczegóły w książce "Siejba i Kosmos. ślady i plany inteligencji pozaziemskich").
Turyści do Nan Madol najłatwiej mogą dotrzeć łodzią z Kolonii, płynąc wokół wyspy wewnątrz pierścienia rafy. Jak podaje w swoim serwisie podróżnik Wojciech Dąbrowski - miejscowe agencje turystyczne organizują za 40 USD całodzienne wycieczki zahaczające po drodze o wodospady Kepirohi Falls i maleńką wysepkę oferującą dobre warunki do snorkelingu.
Przed wycieczką koniecznie trzeba jednak przestudiować miejscową prasę, a dokładniej - rubryki z godzinami przypływów (tides). Na terenie ruin najlepiej znaleźć się bowiem w momencie najwyższego poziomu wody - wtedy pływając kanałami można więcej zobaczyć. O innych porach dnia dotrzeć można zazwyczaj tylko do najlepiej zachowanej budowli: Nan Duwas stojącej na skraju kompleksu.
Komu spodoba się Nan Madol powinien obejrzeć także inne tego typu atrakcje, których w okolicy Pohnpei nie brakuje: bazaltowe ruiny na Kosrae, ogromne kamienie taga na Tinian w Marianach Północnych, lub pięciotonowe kamienne posągi na Babeldaob w Palau, przypominające moai z Wyspy Wielkanocnej. (PP)
W ciszy przesuwaliśmy się obok wysp, żeby wylądować na ufortyfikowanej Nan Douwas, na której do dzisiaj stoją potężne, bazaltowe mury wysokie na siedem i pół metra, z ogromną, usytuowaną pośrodku krypta grzebalną oraz kącikami przeznaczonymi do medytacji i modlitwy.

Zesztywniali od siedzenia w łódce, wyszliśmy na ląd i stanęliśmy pod olbrzymia ścianą, zastanawiając się, w jaki sposób ogromne kamienne bloki (niektóre z pewnością ważyły wiele ton) zostały wydobyte i dostarczone tu z Sokehs po drugiej stronie Pohnpei (to jedyne miejsce na wyspie, gdzie taki bazalt występuje w sposób naturalny) oraz podniesione i precyzyjnie ustawione we właściwym miejscu.

Wrażenie potęgi i powagi było tak silne, że czuliśmy się mali, przytłoczeni ogromem milczącego muru. Mieliśmy jednak także poczucie szaleństwa, megalomanii nieodłącznie związanej z pomnikami - z "dzikim ogromem starożytnej wspaniałomyślności" - i łączących się z nimi okrucieństw i cierpień.

Nasz sternik, Robin , opowiedział nam o okrutnych wojownikach, Saudeleurach, którzy podbili Pohnpei i panowali w Nan Madol przez wiele wieków, żądając morderczej daniny w postaci żywności i pracy. Kiedy posiadając tę wiedzę, patrzy się na mury, widzi się je w innym świetle - zdają się ociekać krwią i potem wielu pokoleń. Mimo to, podobnie jak piramidy i Koloseum, mają w sobie również coś wzniosłego.

Nan Madol w zasadzie nie jest znany i w świecie wiedza o nim jest niewiele większa, niż wówczas, gdy O'Connell natknął się na niego przed stu sześćdziesięciu laty. Został wprawdzie zbadany przez niemieckich archeologów na początku XX wieku, ale dopiero w ciągu ostatnich kilku lat zdobyto szczegółową wiedzę na temat tego miejsca i jego historii.

Datowanie metodą węgla radioaktywnego pozwoliło na ustalenie, że ludzie mieszkali tu 200 lat przed naszą erą. Pohnpeiańczycy, rzecz jasna, zawsze znali Nan Madol i ich wiedza obrosła w mity i ustnie przekazywane historie, ale ze względu na to, że miejsce to stanowi tabu i jest uznawane za święte, niechętnie się do niego zbliżają. Ich tradycja obfituje w opowieści o tych, których spotkała przedwczesna śmierć, ponieważ obrazili duchy tego miejsca.

Czuliśmy się nieswojo, kiedy Robin opisywał nam dawne życie w tym mieście. Miałem wrażenie, że zaczyna ono oddychać, ożywać. "Tam są stare doki - powiedział Robin, pokazując na Pahnwi. - Tam jest kamień, o który ciężarne kobiety pocierały swoje brzuchy, żeby zapewnić sobie lekki poród. Tam - pokazał na wyspę Idehd - odbywała się coroczna ceremonia pokutna, której kulminacyjnym momentem było ofiarowanie żółwia dla Nan Samwohl, wielkiego słonowodnego węgorza, będącego pośrednikiem między luźdźmi a ich bogiem".

"Tam na Peikapw, jest magiczna sadzawka, w której rządzący Saudeleurowie widzieli wszystko, co dzieje się na Pohnpei" - mówił dalej Robin. "Wielki bohater Pohnpeiańczyków, Isohkelekel, który w końcu pokonał Saudeleurów, wstrząśnięty widokiem odbitej w wodzie swojej postarzałej twarzy, rzucił się do sadzawki i utonął, będąc przeciwieństwem Narcyza".

Właściwie to pustka, opuszczenie Nan Madol budzi uczucie grozy. Nikt nie wie ani kiedy zostało ono opuszczone, ani dlaczego. Czy biurokracja runęła pod własnym ciężarem? Czy nadejście Isohkelekela położyło kres staremu porządkowi? Czy ostatnich mieszkańców zniszczyła choroba, plaga, zmiany klimatyczne, głód? Czy też może pochłonęło niżej położone wyspy (z których wiele znajduje się obecnie pod wodą)? Czy obawaprzed jakimś dawnym przekleństwem wzbudziła panikę i doprowadziła do zabobonnej ucieczki od tego miejsca starych bogów? Kiedy O'Connell odwiedzi je przed stusześćdziesięciu laty, miasto było opuszczone od stulecia lub dłużej. Wrażenie obcowania z tajemnicą narodzin i upadku kultur oraz nieprzewidywalnych odmian losu sprawiło, że wróciliśmy na stały ląd zamysleni i milczący.


Fragment książki Oliwiera Sacksa "Wyspa daltonistów i wyspa sagowców", Wyd. Zysk i S-ka, Poznań 2000.

[link widoczny dla zalogowanych]



Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   

Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum Apokalipsy Strona Główna -> Nauka / Technologie Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
 
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

 
fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo

Powered by phpBB © 2004 phpBB Group
Galaxian Theme 1.0.2 by Twisted Galaxy